UWAGA!
Opowiadanie jest Shounen Ai więc jeśli nie lubisz tego gatunku po prostu nie czytaj mojego bloga!
Paring też jest dość specyficzny więc jeśli ci się to nie podoba po prostu nie czytaj,nie komentuj.Dziękuję za uwagę :)
________________________________________________________
Haruka Nanase:
-Nie, nie, nic z tych rzeczy poprostu, ja poprostu nie czuję się najlepiej, przez co jest mi ciężej- wytłumaczyłem się. Po chwili dowiedziałem się że zostało jakieś 10 min drogi. Super dam radę ostrzec chłopaków żeby uciekli z miasta. Gdy dziewczyna powiedziała co myśli na temat Izayi, moje zwątpienie minęło. Byłem pewny że nie wpółpracują razem.
-On jest bezdusznym kretynem, nie lubię go.- mruknąłem. Jej propozycja mnie zaintrygowała.
-Ale jesteś pewna? A jąką mam pewność że nic mi nie zrobisz? Może masz jakieś złe plany co do mnie? Hmm...- spytałem i po chwili doszliśmy do budynku szkolnego.
-To moja szkoła. Poczekasz tu czy wchodzisz ze mną?-zapytałem.
Zakuro Aristow:
-Nic ci nie zrobię spokojnie.
Zaśmiałam się i poklepałam go po barku.
-Przecież mam tylko 19 lat a ty 17 co taka dziewiętnastolatka może zrobić takiemu chłopakowi jak ty co nie Ha..?
Zatrzymałam i nie dokończyłam przecież nie powiedział mi jak ma na imię prawie sie wygadałam.
-Idź..idź ja poczekam tutaj
Uśmiechnęłam się szeroko do chłopaka.
Haruka Nanase:
No może rzeczywiście przesadzam, z resztą co dziewczyna może zrobić chłopakowi.
-Dobra wierze ci. I tak w ogóle to jestem Haruka- rzuciłem z uśmiechem i pobiegłem do szkoły. Ostrzegłem chłopaków i wróciłem do koleżanki.
-Daleko stąd jest do Ciebie?- spytałem szczerząc ząbki.
Zakuro Aristow:
Gdy czekałam aż Haruka wróci wyjęłam komórkę by zobaczyć kto się do mnie tak dobijał.Zobaczyłam cztery nieodebrane połączenia do Izayi-san.Uśmiechnęłam się pod nosem triumfalnie śmiejąc się w duchu z mojego nagłego zwycięstwa.
-Biedny Izaya...niby taki pan wszystkowiedzący a teraz pewnie lata jak zagubiona mucha w poszukiwaniu Haruki.
Telefon ponownie zadzwonił...znów ten natrętny dupek chyba muszę odebrać bo nie da mi spokoju.
-No witaj Izaya,co tam u ciebie słychać?Czyżby się coś stało,że dzwonisz do mnie?
Udałam niewinną dziewczynę,która o niczym nie wie.
Izaya:Nie udawaj głupiej,a wybacz nie musisz jej udawać jesteś głupia.Oddawaj to co nie twoje kleszczu!
Zakuro:Ooo...czyżby żyłka ci pękła? Nie denerwuj się tak,złość piękności szkodzi nie wiesz o tym?
Izaya:Próbujesz mnie zdenerwować wiem o tym jednak mnie się tak łatwo nie da.Wiem,że masz Haruke!Odzyskam go! Znajdę cię niedługo zobaczysz!
Zakuro:Hai hai Izaya-san powiedzenia ci życzę a teraz wybacz muszę kończyć,dziana!
Rozłączyłam się widząc jak chłopak wychodzi z budynku.
-Haru!
Zawołałam machając ręką by podszedł do mnie.
-Spokojnie ode mnie jest niedaleko od tego liceum więc będziesz miał blisko do szkoły.
Uśmiechnęłam się delikatnie klepiąc go po ramieniu i ruszyłam w stronę swojego domu.
Izaya Orihara:
Po rozmowie z tym podłym szczylem musiałem się nieco opanować.Przyznam szczerze,że mnie wkurzyła!Odetchnąłem głęboko i sprawdziłem czy mam swój nożyk w kieszeni.
-Jest na swoim miejscu.
Uśmiechnąłem się cwaniacko,wziąłem kluczyki od auta i wyszedłem z mieszkania.Wyszedłem z budynku i wsiadłem do auta.Wyciągnąłem telefon i włączyłem specjalną aplikację namierzania ostatniego rozmówcy.
-Może i myśli,że jest sprytna ale mnie nie uda jej się przechytrzyć
Zaśmiałem się odpalając samochód.
-Oj Zakuro..głupi z ciebie dzieciuch.
Haruka Nanase:
Spojrzałem na dziewczynę i uśmiechnąłem się do niej szeroko.
-To prowadź- zaśmiałem się i poszliśmy przed siebie.
-A z Izayą coś cie łączyło?- spytałem z zacieszem. Po jakimś czasie doszliśmy do jej domu. Weszliśmy do środka, a ja rozejrzałem się po mieszkaniu.
-Ładnie tu masz- powiedziałem.-Dasz mi coś do picia? Bo pić mnie się chce.- dodałem i usiadłem na kanapie. Bałem się że Izaya mnie znajdzie i zabije. Nie chciałem tego. Na samą myśl zaczęły mi się trząść ręce.
-Który mój pokój?- spytałem.
Zakuro Aristow:
Gdy weszliśmy do mojego domu chłopak od razu zaczął zadawać mnóstwo pytań.Przyznam było to trochę męczące ale musiałam nadal udawać skromną i miła dziewczynę,która chce pomóc.Odetchnęłam lekko i znów na mojej twarzy pojawił się uśmiech.
-Nie! Nic z tych rzeczy coś ty!Nic mnie z nim nie łączy.
Zaśmiałam się i zerknęłam na chłopaka.
-Ja go po prostu nienawidzę.A co do co pica jasne dam ci a co chcesz? Woda,cola może coś mocniejszego?
Zaśmiałam się cicho.Czekałam własnie na ten moment gdy będę nalewać mu picia rozpuszczę w nim specjalną substancje po której dostanie lekkiego kręćka w głowie i będzie się zachowywał inaczej niż zwykły człowiek.Można powiedzieć,że będzie się zachowywać jakby wypił sporą ilość alkoholu.
Haruka Nanase:
Zerknąłem na personę i się uśmiechnąłem.
-Coli poproszę- rzuciłem z wiekim uśmiechem. Po chwili coś do mnie pobiegło i na mnie skoczyło, wystraszyłem się, aż pisnąłem po czym podskoczyłem wystraszony.
-Weź tego psa... Bardzo boje się psów, a szczególnie takich wielkich- burknąłem. Po chwili pies uciekł.
-Wiesz... Powiesz mi gdzie mam spać? Masz jakiś oddzielny pokój? W końcu nie będę spał w jednym pokoju z dziewoją.- rzuciłem z delikatnym wyszczerzem.
Zakuro Aristow:
-Jasne! Zaraz ci naleje.
Wyjęłam szklankę n nalałam coli po czym wsypałam do niej biały proszek.Wymieszałam łyżeczką by wszystko się rozpuściło i poszłam do salonu.Nagle chłopak pisnął jak jakaś sześcioletnia dziewczynka a ja wybuchnęłam śmiechem aż musiałam postawić szklankę z piciem na stole by nie porozlewać.
-Spokojnie to tylko Psycho on ci nic nie zrobi.No chyba,że mu rozkażę.
Wydukałam przez śmiech.
-Słucha tylko moim komend a tak to jest po prostu towarzyski.
Uśmiechnęłam się i podałam mu picie.
-Proszę,cola o którą prosiłeś.
Haruka Nanase:
Oczywiście przez mój paniczny strach przed tymi wrednymi czworonogami ta zaczeła się ze mnie śmiać.
-Nie śmiej się, tu nie ma nic śmiesznego! Ja naprawde boje się psów. Boję się ich od małego, wtedy jeden mnie tak pogryzł że zaraził mnie wścieklizną.- mruknąłem, a po chwili dziewczyna podała mi szklankę z colą.
-Dziękuje- powiedziałem i jednym duszkiem wszystko wypiłem. Po chwili zaczęło mi się kręcić w głowię. Nie wiem czemu ale czułem że coś ze mną zaczynało być nie tak.
-Dosypałaś coś tam?!- spytałem. Wstałem i podszedłem do niej.
-Wiesz mam ochotę na ciebie- mruknąłem i zdjąłem z siebie koszulkę i spodnie. Cały czas się uśmiechałem.
Zakuro Aristow:
-Oh przestań psy są najwspanialszymi przyjaciółmi człowieka i najbardziej posłusznymi.
Machnęłam ręką a gdy chłopak wypił picie po kilkunastu sekundach zaczęło kręcić mu się w głowie.
-Ohoho szybko działa te ekstazy.
Zaśmiałam się widząc jak chłopak zaczyna odlatywać.Po chwili wstał i przyszedł do mnie stojąc prawie nagi.
-Na mnie masz ochotę?A nie może na Izaye?
Uśmiechnęłam się i przejechałam dłonią po jego nagim torsie.Chciałam go sprowokować tak bardzo sprowokować by w końcu nie wytrzymał i rzucił się na mnie jak na zdobycz.Miałam plan co do tego.Tylko czekałam na ten moment aż Haruka nie będzie używał swojego mózgu.
Izaya Orihara:
Po półgodzinie dojechałem na miejsce.Tak jak myślałem,Zakuro mieszka w dość cichej dzielnicy.Przyznam,że wybrała dobrą kryjówkę.Nikt by nie podejrzewał,że może mieszkać tutaj boss z jednego z najważniejszych gangów w Japonii.Zaparkowałem auto w bezpiecznej odległości i wysiadłem.Miałem szczęście akurat ktoś wychodził więc szybkim ruchem wślizgnąłem się do środka budynku.Namiary które miałem u siebie w telefonie prowadziły mnie na 4 piętro.Postanowiłem pójść schodami,gdy stałem tuż przed jej drzwiami.Pewnym ruchem przycisnąłem na dzwonek i rozległ się dźwięk.
Haruka Nanase
Spojrzałem na dziewczynę z coraz to większym uśmiechem.
-Mam chcice, nie wiem czy to na ciebie czy może na niego. Nie wiem poprostu nie wiem. Ale wiem że z tobą będzie mi dużo lepiej niż z nim.- powiedziałem zerkają na osobnika. Kiedy przejechała dłonią po moim torsie, zaśmiałem się. Miałem łaskotki.
-Masz ochote, na to co ja?- zapytałem dobierając się do jej koszulki i po chwili również całując. Po minucie usłyszałem dzwonek do drzwi.
-Ohoho... Ktoś nam przeszkadza- zaśmiałem się i poszedłem otworzyć. Przed moimi oczami pojawił się Izaya.
-Ah to ty Izu-chan. Może chcesz dołączyć? Będziemy mieć już trójkącik. Może masz ochote na mnie? Dla ciebie moge nawet ściągnąć boserki.
Izaya Orihara:
Po krótkiej chwili drzwi od jej mieszkania się otworzyły jednak nie ona powitała mnie w progu tylko Haru.Nie zdziwiło mnie to,wiedziałem ona ma go przy sobie ale szoku doznałem dopiero gdy zaczął do mnie mówić.
-Har...Haruka?Czemu stoisz prawie nagi?I co ty takie głupoty wygadujesz?!
Pytałem z szeroko rozwartymi oczami po czym wszedłem do środka.Domyśliłem się,że jest pod wpływem jakiś środków odurzających.To na pewno jej sprawka!Wyminąłem napalonego Haruke i szybkim krokiem wtargnąłem do salonu.Chciałem jej przywalić,nie obchodziło mnie to,że jest dziewczyną.
-Co mu dosypałaś!?
Wrzasnąłem łapiąc dziewczynę za ramiona i lekko ją potrząsając.
Zakuro Aristow:
-Nie.. Haru nie otwieraj!
Krzyknęłam do chłopaka jednak było już za późno.On w ogóle nie kontaktował co się do niego mówiło.Słyszałam tylko głos wściekłego Izayi i jego szybkie kroki aż w końcu ujrzałam go tuż przed sobą.
-Oj daj spokój Izaya-san chłopak chciał się tylko zabawić i tego są skutki ja mu nic nie zrobiłam.
Zaśmiałam się odpychając od siebie czarnowłosego i poprawiłam lekko podwiniętą koszulkę.
Izaya:Dosypałaś mu czegoś i chciałaś go zwabić a potem oznajmić swoim ludzą z gangu,że go masz!Jednak jesteś za głupia by pomyśleć o tym,że mogę cię namierzyć...dzieciuch.
Zakuro:Masz racje! nie pomyślałam o tym,że możesz mnie namierzyć swoim telefonikiem.Brawo Izaya!Jednak nie oddam ci Haruki tutaj chodzi o pieniądze.Są one ważne tak samo dla mnie jak i dla ciebie...chyba,że od jakiegoś czasu nie zależy ci już na pieniądzach tylko na czymś innym.
Ta dziewczyna powiedziała zbyt wiele moja cierpliwość się skończyła.Wyciągnąłem nóż z kieszeni i błyskawicznym ruchem przyłożyłem ostrze do jej szyi.
Izaya:Oddasz mi Haruke albo ciepła czerwona ciecz wypłynie ci z gardła.
Zakuro:Ależ ty zabawny Izaya-san ale zapomniałeś o jeszcze jednym kolatorze tego domu Psyc..
Nie dokończyłam bo poczułam lekkie ukłucie jego nożyka w moją skórę.
Izaya:Wypowiesz imię swojego psa a cię zabije mała suko !
Zakuro:Igrasz ze mną Izaya-san zobaczysz kiedyś spotka cię za to kara a ja i tak odbiorę ci Haruke.
Izaya:Myśl sobie co chcesz,ja i tak wiem swoje gnojku.
Zabrałem nóż od jej gardła i zacząłem się cofać cały czas patrząc na nią.Zahaczyłem o Haruke,który był już o dziwo ubrany.Pociągnąłem go za sobą i wyszliśmy z mieszkania Zakuro.
Haruka Nanase:
Spojrzałem na Izaye, który mnie wyminął.
-Eee... Izu-chan nie uciekaj, jeśli nie masz ochoty sie zabawić sztywniaku, wystarczyło powiedzieć a nie przede mną uciekać.- powiedziałem smutny. Poszedłem za nimi... Chyba się kłócili, albo tak rozmawiali... Dziwni są. Zamiast się kłócić powinni się ze mną zabawić. Skoro nie chcą się ze mną bawić to ja się ubieram. Po chwili Izaya wyciągnął mnie z mieszkania
-Izu-chan rozluźnij się, nie trzeba się tak spinać- rzuciłem przytulając go od tyłu i wkładając rękę po jego koszulkę.
-Czemu mnie z tam tąd zabrałeś? Ja się chce zabawić! Pobawisz się ze mną?- spytałem. Po chwili włożyłem swoją rękę w jego spodnie.
-Zabawisz się ze mną?- spytałem ponownie.
Izaya Orihara:
Wyszedłem wściekły od niej z mieszkania,a ten jeszcze zaczął mnie obmacywać.Kiedy poczułem jego dłoń tam na dole gdzie nie powinno jej być lekko się zaczerwieniłem lecz natychmiast szturchnąłem chłopaka.
-Haruka!
Wydarłem się i potrząsnąłem nim gdy wyszliśmy z budynku.
-Opanuj się człowieku...
Mruknąłem i wepchnąłem go do auta po czym sam wsiadłem.
-Nieźle cię załatwiła.
Westchnąłem głęboko i odpaliłem auto.
Z trudem zaprowadziłem go do mieszkania bo zaczepiał po drodze każdego człowieka.Pchnąłem go na kanapę,niech tam siedzi.Teraz tylko trzeba czekać aż mu przejdzie.A z Zakuro jeszcze się policzę!
Haruka Nanase:
-Eee... Izu-chan nie krzycz... Ja chce się zabawić- powiedziałem wtulając się w niego. Po chwili wrzucił mnie do auta.
-Izu-chan co ty taki spięty? Trzeba się rozluźnić.- rzuciłem. A że siedziałem na tylnym siedzeniu mogłem robić co chciałem. Uklęknąłem na siedzeniu i pochyliłem się nad nim.
-Izu-chan- zaśmiałem się i wsadziłem ręce pod jego bluzkę, miziałem go po torsie.
-Czemu jesteś zły i nie chcesz się ze mną bawić?- spytałem smutno. Po paru minutach dojechaliśmy. Izu-chan nie pozwolił mi się z nikim pobawić tylko zabierał mnie od każdego człowieka i w końcu wsadził mnie do mieszkania. Kazał mi siedzieć na kanapie, ale świat jest zbyt piękny by siedzieć w jednym miejscu. Podszedłem do niego i się przytuliłem, radośnie krzycząc.
-Izaya-chan!- zaśmiałem się. Stałem tak chwilę lecz zaraz upadłem na ziemie czując jak tracę oddech.
-Izu-chan po...- nie dokończyłem bo nie mogłem oddychać, aż w końcu straciłem świadomość i kontakt ze światem.
Izaya Orihara:
-Ależ ty jesteś natrętny.
Odparłem widząc jak znów się do mnie zbliża i zaczyna kleić.Jednak po kilkunastu sekundach chłopak upadł na podłogę.Był cały czerwony na twarzy i nie mógł nic wypowiedzieć aż w końcu zemdlał.Wystraszyłem się że umrze więc zadzwoniłem do mojej przyjaciółki Hany,która jest lekarzem.Po krótkiej rozmowie a raczej wyjaśnieniu co dolega Haruce wziąłem go w ramiona i wsadziłem do auta.
Byliśmy już w szpitalu.Chłopak dostał kroplówkę po której odzyskał świadomość a potem płukali mu żołądek by pozbyć się tej substancji z jego organizmu.Podobno był uczulony dlatego zaczął się dusić i nie mógł oddychać.Gdy było już po wszystkim wszedłem do izolatki gdzie leżał osowiały Haru.Usiadłem na stołku koło jego łóżka i spojrzałem na chłopaka.
-Pewnie nic nie pamiętasz co ?
Spytałem lekko się uśmiechając.
Haruka Nanase:
Obudziłem się jakiejś sali, prawdopodobnie był to szpital, bo byłem podłączony do kroplówki. Nie pamiętałem jak się tu znalazłem, ani co mi się stało. Ostatnie co pamiętam to, to że piłem cole w domu Zakuro. Po jakimś czasie do pomieszczenia w którym leżałem wszedł Izaya. Miał na twarzy dziwny uśmiech.
-Jeśli przyszedłem się mnie pozbyć to teraz masz okazje, ja się nigdzie nie wybieram, a raczej nie mam jak- mruknąłem. Nie chciałem z nim przebywać w jednym pomieszczeniu, w końcu on chce zabić mnie i moich przyjaciół. Po chwili zadał pytanie.
-Niby co mam pamiętać, ostatnie co pamiętam to, że piłem sobie cole gdy uciekłem od ciebie.- wymamrotałem i odwróciłem się na drugi bok.
Izaya Orihara:
-I to był twój błąd,że uciekłeś ode mnie.Gdybyś był posłuszny i został w domu nie leżałbyś w szpitalu przykuty do łóżka.
Uśmiechnąłem się i delikatnie dotknąłem dwoma palcami jego dłoni.
-Pewnie nie pamiętasz tego jak żeś się do wszystkich kleiłeś.Jak mnie przytulałeś i prosiłeś bym się z tobą "zabawił" ani jak przelizałeś się z Zakuro.
Westchnąłem cicho próbując opanować się by nie wybuchnąć śmiechem.Jego wyraz twarzy mnie powalał.Gapił się na mnie z otwartą buzią i szeroko rozwartymi oczami a jego poliki zaczynały robić się czerwone.
-No..ale praktycznie to nie twoja wina.Zakuro dosypała ci do coli jakieś ekstazy i po niej stałeś się takim perwersem.Potem okazało się,że byłeś na to uczulony i zacząłeś się dusić więc przywiozłem cię do szpitala ratować twój smarkaty tyłek.Nie musisz mi dziękować za uratowanie życia.
Haruka Nanase:
-Taaa... Mój błąd, nieważne że grozisz mi śmiercią... To jest naprawde nieważnie. Ważne jest dla ciebie to że nie ona dostanie pieniądze tylko ty- burknąłem a gdy zaczął gadać co ja robiłem, nie wiedziałem co powiedzieć, miałem otwartą szeroko buzie z zaskoczenia. Jezu ja się do niego przytulałem? Prosiłem o takie rzeczy? Jezu co ta dziewczyna mi dosypała?
-Wybacz, nie chciałem się do ciebie kleić... Chociaż dla ciebie musiało być zabawane, patrzeć na takiego mnie.- mruknąłem. W sumie to nie moja wina że taki byłem a tej wrednej dziewczyny. Ehh... I co teraz? Pewnie jak wyjde ze szpitala, skończy się mój żywot.
-Taa... Masz racje nie muszę dziękować, w końcu i tak mnie zabijesz... Masz jeszcze niecały tydzień- burknąłem i odwróciłem się na drugą stronę. Jak Izaya sobie pójdzie to ja się zmyje z tego szpitala, nie będę tu siedział. Najwyżej złapie mnie Zakuro sprzeda jakiejś mafii zza granicy i będę musiał pracować w domu publicznym. Ehh... Marny mój los.
Izaya Orihara:
-Przyznam,że to było dosyć zabawne ale i męczące.
Zaśmiałem się cicho i oparłem o krzesełko.
-Eh...wiesz albo nic.
Mruknąłem zostawiając chłopaka w niewiedzy.Po pewnym czasie przyszła Hana i odpieła Haruke od kroplówki.
Hana:Powinieneś być wdzięczny Izayi,że mnie powiadomił o twoim stanie.Jestem jego starą przyjaciółką i wiem,że Izaya posłuchał serca a nie rozumu.
Izaya:Hana co ty mówisz,przestań.Jakieś swoje teksty wyznajesz.
Hana:Hai hai,wiem co mówię.
Lekarka uśmiechnęła się do Haruki po czym dała mu wypis i wyszła.
Spojrzałem na chłopaka.Po słowach Hany patrzył się na mnie dziwnie.
-No co?O co ci chodzi?
Burknąłem i wyrwałem mu wypis z ręki.
-Będę czekać na zewnątrz.
Machnąłem ręką i wyszedłem.
Haruka Nanase:
-Nie wiem co miałoby być w tym dla ciebie męczącego... Przecież ty chyba lubisz takie rzeczy.- po chwili do sali wszedł lekarz. Taaa... Ja mam mu dziękować? Ciekawe za co? Przecież i tak umrę.
-Dobra i może powinienem podziękować. Dziękuje- powiedziałem spokojnie. Czemu on zabrał mi mój wypis? Przecież to moje... Jezu on zawsze musi być taki narwany? Kiedy wyszedł, zacząłem się ubierać. Pomyślałem że w tym szpitalu musi być jakieś tylne wyjście. Wstałem i wyszedłem z sali a potem poszedłedm szukać jakiegoś tylnego wyjścia. Po jakimś czasie znalazłem swój cel.
-Wreszcie wolność- powiedziałem i poszedłem w stronę swojego domu.
Zakuro Aristow:
-Chyba długo nie nacieszysz się tą wolnością Haru-chan.
Zaśmiałam się i dałam mu kopniaka w plecy aż ten sie przewrócił.
-Ooo biedaczek,dziewczyna jest silniejsza od ciebie.
Roześmiałam się jeszcze bardziej.Tym razem w moim śmiechu było słychać wredną nutkę.
-No podnieś się! Taki uległy jesteś?Już się poddajesz?
Prychnęłam i ukucnęłam przed nim.
-No dalej zamachnij się uderz mnie w twarz.Co?Matka cię dobrze wychowała i nie bijesz dziewczyn tak?Ciekawe kiedy zdążyła Cię wychować na takiego gentlemana skoro od dawna nie żyje.
Zmrużyłam oczy tak bardzo,że widać było tylko moje czerwone błyszczące kropeczki.
Haruka Nanase:
Usłyszałem za sobą znajomy głos, głośno westchnąłem, po czym się odwróciłem. Czy ten świat się naprawdę na mnie uwziął.
-Czego chcesz? Mało ci? Zrobiłaś ze mnie idiote i napalonego zboczeńca.- warknąłem. Gdy mnie kopnęła upadłem... Nie byłem jeszcze w pełni sił po tym czymś co mi dała.
-Jesteś świadoma że tymi prochami mogłaś mnie zabić?- mruknąłem. Kiedy zaczeła gadać coś o uległości i pokręciłem głową. Potem zaczęła gadać o mojej mamie. Zagryzłem wargę.
-Jesteś identyczna jak Izaya chcesz mnie wkużyć tak samo jak on- mruknąłem i wstałem. Złapałem torbę z rzeczami, wyminąłem ją i szybko pobiegłem w stronę mojego domu. Nie wiedziałem co mam robić. Bałem się. Nie wiem czemu im aż tak na mnie zależy. Przecież nic złego nie zrobiłem. Agh... Nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Trzeba było iść z Izayą a nie uciekać.
Izaya Orihara:
Czekałem na niego w aucie jednak chłopak dość długo nie wychodził na zewnątrz.Wysiadłem z samochodu i postanowiłem wejść z powrotem do środka,jednak usłyszałem jakiś krzyk a potem biegnącego chłopaka.
-Haruka!
Wrzasnąłem głośno ale ten nawet się nie odwrócił.
-Szlag znów uciekł!
Mruknąłem sam do siebie.Już miałem cofnąć się z powrotem wsiąść do auta ale zauważyłem biegnącą Zakuro i jej psa.Nie miałem wątpliwości czemu Haruka tak szybko biegł.Z piskiem opon odjechałem w stronę jego domu.
Zakuro Aristow:
-Mi nie uciekniesz i tak cię dorwę!
Rzuciłam się za nim w pogoń.Chłopak był szybki ale ja też nie jestem wolna.Widząc,że biegnę za nim skręcił w jakąś mniejszą uliczkę,która na pewno nie prowadzi do jego domu.Miałam okazje,którą warto wykorzystać.Nagle chłopak znikł mi z oczu.Musiał skręcić w jeszcze mniejszą uliczkę która odchodziła od tej.
-Psyche goń,szukaj!
Dałam komendę psu,który natychmiast pobiegł w stronę jakiegoś ciemnego tunelu.Pewnie Haruka tamtędy pobiegł ale ja na wszelki wypadek pobiegnę do końca uliczki.Po paru minutach znalazłam się na końcu uliczki a przede mną stał Haruka.Jednak mnie nie widział bo stał tyłem do mnie i się cofał.Dopiero po paru sekundach zorientowałam się że tutaj też kończy się tunel i Psyche warczy na Haruke.
-Proszę proszę,czyżby mój pies był mądrzejszy od człowieka?
Zaśmiałam się wiedząc,że chłopak jest w pułapce.