środa, 13 listopada 2013

UWAGA!

Opowiadanie jest Shounen Ai więc jeśli nie lubisz tego gatunku po prostu nie czytaj mojego bloga!
Paring też jest dość specyficzny więc jeśli ci się to nie podoba po prostu nie czytaj,nie komentuj.Dziękuję za uwagę :)
________________________________________________________





Haruka Nanase:
-Nie, nie, nic z tych rzeczy poprostu, ja poprostu nie czuję się najlepiej, przez co jest mi ciężej- wytłumaczyłem się. Po chwili dowiedziałem się że zostało jakieś 10 min drogi. Super dam radę ostrzec chłopaków żeby uciekli z miasta. Gdy dziewczyna powiedziała co myśli na temat Izayi, moje zwątpienie minęło. Byłem pewny że nie wpółpracują razem.
-On jest bezdusznym kretynem, nie lubię go.- mruknąłem. Jej propozycja mnie zaintrygowała.
-Ale jesteś pewna? A jąką mam pewność że nic mi nie zrobisz? Może masz jakieś złe plany co do mnie? Hmm...- spytałem i po chwili doszliśmy do budynku szkolnego.
-To moja szkoła. Poczekasz tu czy wchodzisz ze mną?-zapytałem.

Zakuro Aristow:
-Nic ci nie zrobię spokojnie.
Zaśmiałam się i poklepałam go po barku.
-Przecież mam tylko 19 lat a ty 17 co taka dziewiętnastolatka może zrobić takiemu chłopakowi jak ty co nie Ha..?
Zatrzymałam i nie dokończyłam przecież nie powiedział mi jak ma na imię prawie sie wygadałam.
-Idź..idź ja poczekam tutaj
Uśmiechnęłam się szeroko do chłopaka.

Haruka Nanase:
No może rzeczywiście przesadzam, z resztą co dziewczyna może zrobić chłopakowi.
-Dobra wierze ci. I tak w ogóle to jestem Haruka- rzuciłem z uśmiechem i pobiegłem do szkoły. Ostrzegłem chłopaków i wróciłem do koleżanki.
-Daleko stąd jest do Ciebie?- spytałem szczerząc ząbki.

Zakuro Aristow:
Gdy czekałam aż Haruka wróci wyjęłam komórkę by zobaczyć kto się do mnie tak dobijał.Zobaczyłam cztery nieodebrane połączenia do Izayi-san.Uśmiechnęłam się pod nosem triumfalnie śmiejąc się w duchu z mojego nagłego zwycięstwa.
-Biedny Izaya...niby taki pan wszystkowiedzący a teraz pewnie lata jak zagubiona mucha w poszukiwaniu Haruki.
Telefon ponownie zadzwonił...znów ten natrętny dupek chyba muszę odebrać bo nie da mi spokoju.
-No witaj Izaya,co tam u ciebie słychać?Czyżby się coś stało,że dzwonisz do mnie?
Udałam niewinną dziewczynę,która o niczym nie wie.
Izaya:Nie udawaj głupiej,a wybacz nie musisz jej udawać jesteś głupia.Oddawaj to co nie twoje kleszczu!
Zakuro:Ooo...czyżby żyłka ci pękła? Nie denerwuj się tak,złość piękności szkodzi nie wiesz o tym?
Izaya:Próbujesz mnie zdenerwować wiem o tym jednak mnie się tak łatwo nie da.Wiem,że masz Haruke!Odzyskam go! Znajdę cię niedługo zobaczysz!
Zakuro:Hai hai Izaya-san powiedzenia ci życzę a teraz wybacz muszę kończyć,dziana!
Rozłączyłam się widząc jak chłopak wychodzi z budynku.
-Haru!
Zawołałam machając ręką by podszedł do mnie.
-Spokojnie ode mnie jest niedaleko od tego liceum więc będziesz miał blisko do szkoły.
Uśmiechnęłam się delikatnie klepiąc go po ramieniu i ruszyłam w stronę swojego domu.

Izaya Orihara:
Po rozmowie z tym podłym szczylem musiałem się nieco opanować.Przyznam szczerze,że mnie wkurzyła!Odetchnąłem głęboko i sprawdziłem czy mam swój nożyk w kieszeni.
-Jest na swoim miejscu.
Uśmiechnąłem się cwaniacko,wziąłem kluczyki od auta i wyszedłem z mieszkania.Wyszedłem z budynku i wsiadłem do auta.Wyciągnąłem telefon i włączyłem specjalną aplikację namierzania ostatniego rozmówcy.
-Może i myśli,że jest sprytna ale mnie nie uda jej się przechytrzyć
Zaśmiałem się odpalając samochód.
-Oj Zakuro..głupi z ciebie dzieciuch.

Haruka Nanase:
Spojrzałem na dziewczynę i uśmiechnąłem się do niej szeroko.
-To prowadź- zaśmiałem się i poszliśmy przed siebie.
-A z Izayą coś cie łączyło?- spytałem z zacieszem.  Po jakimś czasie doszliśmy do jej domu. Weszliśmy do środka, a ja rozejrzałem się po mieszkaniu.
-Ładnie tu masz- powiedziałem.-Dasz mi coś do picia? Bo pić mnie się chce.- dodałem i usiadłem na kanapie. Bałem się że Izaya mnie znajdzie i zabije. Nie chciałem tego. Na samą myśl zaczęły mi się trząść ręce.
-Który mój pokój?- spytałem.

Zakuro Aristow:
Gdy weszliśmy do mojego domu chłopak od razu zaczął zadawać mnóstwo pytań.Przyznam było to trochę męczące ale musiałam nadal udawać skromną i miła dziewczynę,która chce pomóc.Odetchnęłam lekko i znów na mojej twarzy pojawił się uśmiech.
-Nie! Nic z tych rzeczy coś ty!Nic mnie z nim nie łączy.
Zaśmiałam się i zerknęłam na chłopaka.
-Ja go po prostu nienawidzę.A co do co pica jasne dam ci a co chcesz? Woda,cola może coś mocniejszego?
Zaśmiałam się cicho.Czekałam własnie na ten moment gdy będę nalewać mu picia rozpuszczę w nim specjalną substancje po której dostanie lekkiego kręćka w głowie i będzie się zachowywał inaczej niż zwykły człowiek.Można powiedzieć,że będzie się zachowywać jakby wypił sporą ilość alkoholu.

Haruka Nanase:
Zerknąłem na personę i się uśmiechnąłem.
-Coli poproszę- rzuciłem z wiekim uśmiechem. Po chwili coś do mnie pobiegło i na mnie skoczyło, wystraszyłem się, aż pisnąłem po czym podskoczyłem wystraszony.
-Weź tego psa... Bardzo boje się psów, a szczególnie takich wielkich- burknąłem. Po chwili pies uciekł. 
-Wiesz... Powiesz mi gdzie mam spać? Masz jakiś oddzielny pokój? W końcu nie będę spał w jednym pokoju z dziewoją.- rzuciłem z delikatnym wyszczerzem.

Zakuro Aristow:
-Jasne! Zaraz ci naleje.
Wyjęłam szklankę n nalałam coli po czym wsypałam do niej biały proszek.Wymieszałam łyżeczką by wszystko się rozpuściło i poszłam do salonu.Nagle chłopak pisnął jak jakaś sześcioletnia dziewczynka a ja wybuchnęłam śmiechem aż musiałam postawić szklankę z piciem na stole by nie porozlewać.
-Spokojnie to tylko Psycho on ci nic nie zrobi.No chyba,że mu rozkażę.
Wydukałam przez śmiech.
-Słucha tylko moim komend a tak to jest po prostu towarzyski.
Uśmiechnęłam się i podałam mu picie.
-Proszę,cola o którą prosiłeś.

Haruka Nanase:
Oczywiście przez mój paniczny strach przed tymi wrednymi czworonogami ta zaczeła się ze mnie śmiać.
-Nie śmiej się, tu nie ma nic śmiesznego! Ja naprawde boje się psów. Boję się ich od małego, wtedy jeden mnie tak pogryzł że zaraził mnie wścieklizną.- mruknąłem, a po chwili dziewczyna podała mi szklankę z colą.
-Dziękuje- powiedziałem i jednym duszkiem wszystko wypiłem. Po chwili zaczęło mi się kręcić w głowię. Nie wiem czemu ale czułem że coś ze mną zaczynało być nie tak.
-Dosypałaś coś tam?!- spytałem. Wstałem i podszedłem do niej.
-Wiesz mam ochotę na ciebie- mruknąłem i zdjąłem z siebie koszulkę i spodnie. Cały czas się uśmiechałem.

Zakuro Aristow:
-Oh przestań psy są najwspanialszymi przyjaciółmi człowieka i najbardziej posłusznymi.
Machnęłam ręką a gdy chłopak wypił picie po kilkunastu sekundach zaczęło kręcić mu się w głowie.
-Ohoho szybko działa te ekstazy.
Zaśmiałam się widząc jak chłopak zaczyna odlatywać.Po chwili wstał i przyszedł do mnie stojąc prawie nagi.
-Na mnie masz ochotę?A nie może na Izaye?
Uśmiechnęłam się i przejechałam dłonią po jego nagim torsie.Chciałam go sprowokować tak bardzo sprowokować by w końcu nie wytrzymał i rzucił się na mnie jak na zdobycz.Miałam plan co do tego.Tylko czekałam na ten moment aż Haruka nie będzie używał swojego mózgu.

Izaya Orihara:
Po półgodzinie dojechałem na miejsce.Tak jak myślałem,Zakuro mieszka w dość cichej dzielnicy.Przyznam,że wybrała dobrą kryjówkę.Nikt by nie podejrzewał,że może mieszkać tutaj boss z jednego z najważniejszych gangów w Japonii.Zaparkowałem auto w bezpiecznej odległości i wysiadłem.Miałem szczęście akurat ktoś wychodził więc szybkim ruchem wślizgnąłem się do środka budynku.Namiary które miałem u siebie w telefonie prowadziły mnie na 4 piętro.Postanowiłem pójść schodami,gdy stałem tuż przed jej drzwiami.Pewnym ruchem przycisnąłem na dzwonek i rozległ się dźwięk.

Haruka Nanase
Spojrzałem na dziewczynę z coraz to większym uśmiechem.
-Mam chcice, nie wiem czy to na ciebie czy może na niego. Nie wiem poprostu nie wiem. Ale wiem że z tobą będzie mi dużo lepiej niż z nim.- powiedziałem zerkają na osobnika. Kiedy przejechała dłonią po moim torsie, zaśmiałem się. Miałem łaskotki.
-Masz ochote, na to co ja?- zapytałem dobierając się do jej koszulki i po chwili również całując. Po minucie usłyszałem dzwonek do drzwi.
-Ohoho... Ktoś nam przeszkadza- zaśmiałem się i poszedłem otworzyć. Przed moimi oczami pojawił się Izaya.
-Ah to ty Izu-chan. Może chcesz dołączyć? Będziemy mieć już trójkącik. Może masz ochote na mnie? Dla ciebie moge nawet ściągnąć boserki.


Izaya Orihara:
Po krótkiej chwili drzwi od jej mieszkania się otworzyły jednak nie ona powitała mnie w progu tylko Haru.Nie zdziwiło mnie to,wiedziałem ona ma go przy sobie ale szoku doznałem dopiero gdy zaczął do mnie mówić.
-Har...Haruka?Czemu stoisz prawie nagi?I co ty takie głupoty wygadujesz?!
Pytałem z szeroko rozwartymi oczami po czym wszedłem do środka.Domyśliłem się,że jest pod wpływem jakiś środków odurzających.To na pewno jej sprawka!Wyminąłem napalonego Haruke i szybkim krokiem wtargnąłem do salonu.Chciałem jej przywalić,nie obchodziło mnie to,że jest dziewczyną.
-Co mu dosypałaś!?
Wrzasnąłem łapiąc dziewczynę za ramiona i lekko ją potrząsając.

Zakuro Aristow:
-Nie.. Haru nie otwieraj!
Krzyknęłam do chłopaka jednak było już za późno.On w ogóle nie kontaktował co się do niego mówiło.Słyszałam tylko głos wściekłego Izayi i jego szybkie kroki aż w końcu ujrzałam go tuż przed sobą.
-Oj daj spokój Izaya-san chłopak chciał się tylko zabawić i tego są skutki ja mu nic nie zrobiłam.
Zaśmiałam się odpychając od siebie czarnowłosego i poprawiłam lekko podwiniętą koszulkę.
Izaya:Dosypałaś mu czegoś i chciałaś go zwabić a potem oznajmić swoim ludzą z gangu,że go masz!Jednak jesteś za głupia by pomyśleć o tym,że mogę cię namierzyć...dzieciuch.
Zakuro:Masz racje! nie pomyślałam o tym,że możesz mnie namierzyć swoim telefonikiem.Brawo Izaya!Jednak nie oddam ci Haruki tutaj chodzi o pieniądze.Są one ważne tak samo dla mnie jak i dla ciebie...chyba,że od jakiegoś czasu nie zależy ci już na pieniądzach tylko na czymś innym.
Ta dziewczyna powiedziała zbyt wiele moja cierpliwość się skończyła.Wyciągnąłem nóż z kieszeni i błyskawicznym ruchem przyłożyłem ostrze do jej szyi.
Izaya:Oddasz mi Haruke albo ciepła czerwona ciecz wypłynie ci z gardła.
Zakuro:Ależ ty zabawny Izaya-san ale zapomniałeś o jeszcze jednym kolatorze tego domu Psyc..
Nie dokończyłam bo poczułam lekkie ukłucie jego nożyka w moją skórę.
Izaya:Wypowiesz imię swojego psa a cię zabije mała suko !
Zakuro:Igrasz ze mną Izaya-san zobaczysz kiedyś spotka cię za to kara a ja i tak odbiorę ci Haruke.
Izaya:Myśl sobie co chcesz,ja i tak wiem swoje gnojku.
Zabrałem nóż od jej gardła i zacząłem się cofać cały czas patrząc na nią.Zahaczyłem o Haruke,który był już o dziwo ubrany.Pociągnąłem go za sobą i wyszliśmy z mieszkania Zakuro.

Haruka Nanase:
Spojrzałem na Izaye, który mnie wyminął.
-Eee... Izu-chan nie uciekaj, jeśli nie masz ochoty sie zabawić sztywniaku, wystarczyło powiedzieć a nie przede mną uciekać.- powiedziałem smutny. Poszedłem za nimi... Chyba się kłócili, albo tak rozmawiali... Dziwni są. Zamiast się kłócić powinni się ze mną zabawić. Skoro nie chcą się ze mną bawić to ja się ubieram. Po chwili Izaya wyciągnął mnie z mieszkania
-Izu-chan rozluźnij się, nie trzeba się tak spinać- rzuciłem przytulając go od tyłu i wkładając rękę po jego koszulkę.
-Czemu mnie z tam tąd zabrałeś? Ja się chce zabawić! Pobawisz się ze mną?- spytałem. Po chwili włożyłem swoją rękę w jego spodnie.
-Zabawisz się ze mną?- spytałem ponownie.

Izaya Orihara:
Wyszedłem wściekły od niej z mieszkania,a ten jeszcze zaczął mnie obmacywać.Kiedy poczułem jego dłoń tam na dole gdzie nie powinno jej być lekko się zaczerwieniłem lecz natychmiast szturchnąłem chłopaka.
-Haruka!
Wydarłem się i potrząsnąłem nim gdy wyszliśmy z budynku.
-Opanuj się człowieku...
Mruknąłem i wepchnąłem go do auta po czym sam wsiadłem.
-Nieźle cię załatwiła.
Westchnąłem głęboko i odpaliłem auto.
Z trudem zaprowadziłem go do mieszkania bo zaczepiał po drodze każdego człowieka.Pchnąłem go na kanapę,niech tam siedzi.Teraz tylko trzeba czekać aż mu przejdzie.A  z Zakuro jeszcze się policzę!

Haruka Nanase:
-Eee... Izu-chan nie krzycz... Ja chce się zabawić- powiedziałem wtulając się w niego. Po chwili wrzucił mnie do auta.
-Izu-chan co ty taki spięty? Trzeba się rozluźnić.- rzuciłem. A że siedziałem na tylnym siedzeniu mogłem robić co chciałem. Uklęknąłem na siedzeniu i pochyliłem się nad nim.
-Izu-chan- zaśmiałem się i wsadziłem ręce pod jego bluzkę, miziałem go po torsie.
-Czemu jesteś zły i nie chcesz się ze mną bawić?- spytałem smutno. Po paru minutach dojechaliśmy. Izu-chan nie pozwolił mi się z nikim pobawić tylko zabierał mnie od każdego człowieka i w końcu wsadził mnie do mieszkania. Kazał mi siedzieć na kanapie, ale świat jest zbyt piękny by siedzieć w jednym miejscu. Podszedłem do niego i się przytuliłem, radośnie krzycząc.
-Izaya-chan!- zaśmiałem się. Stałem tak chwilę lecz zaraz upadłem na ziemie czując jak tracę oddech.
-Izu-chan po...- nie dokończyłem bo nie mogłem oddychać, aż w końcu straciłem świadomość i kontakt ze światem.

Izaya Orihara:
-Ależ ty jesteś natrętny.
Odparłem widząc jak znów się do mnie zbliża i zaczyna kleić.Jednak po kilkunastu sekundach chłopak upadł na podłogę.Był cały czerwony na twarzy i nie mógł nic wypowiedzieć aż w końcu zemdlał.Wystraszyłem się że umrze więc zadzwoniłem do mojej przyjaciółki Hany,która jest lekarzem.Po krótkiej rozmowie a raczej wyjaśnieniu co dolega Haruce wziąłem go w ramiona i wsadziłem do auta.
Byliśmy już w szpitalu.Chłopak dostał kroplówkę po której odzyskał świadomość a potem płukali mu żołądek by pozbyć się tej substancji z jego organizmu.Podobno był uczulony dlatego zaczął się dusić i nie mógł oddychać.Gdy było już po wszystkim wszedłem do izolatki gdzie leżał osowiały Haru.Usiadłem na stołku koło jego łóżka i spojrzałem na chłopaka.
-Pewnie nic nie pamiętasz co ?
Spytałem lekko się uśmiechając.

Haruka Nanase:
Obudziłem się jakiejś sali, prawdopodobnie był to szpital, bo byłem podłączony do kroplówki. Nie pamiętałem jak się tu znalazłem, ani co mi się stało. Ostatnie co pamiętam to, to że piłem cole w domu Zakuro. Po jakimś czasie do pomieszczenia w którym leżałem wszedł Izaya. Miał na twarzy dziwny uśmiech.
-Jeśli przyszedłem się mnie pozbyć to teraz masz okazje, ja się nigdzie nie wybieram, a raczej nie mam jak- mruknąłem. Nie chciałem z nim przebywać w jednym pomieszczeniu, w końcu on chce zabić mnie i moich przyjaciół. Po chwili zadał pytanie.
-Niby co mam pamiętać, ostatnie co pamiętam to, że piłem sobie cole gdy uciekłem od ciebie.- wymamrotałem i odwróciłem się na drugi bok.

Izaya Orihara:
-I to był twój błąd,że uciekłeś ode mnie.Gdybyś był posłuszny i został w domu nie leżałbyś w szpitalu przykuty do łóżka.
Uśmiechnąłem się i delikatnie dotknąłem dwoma palcami jego dłoni.
-Pewnie nie pamiętasz tego jak żeś się do wszystkich kleiłeś.Jak mnie przytulałeś i prosiłeś bym się z tobą "zabawił" ani jak przelizałeś się z Zakuro.
Westchnąłem cicho próbując opanować się by nie wybuchnąć śmiechem.Jego wyraz twarzy mnie powalał.Gapił się na mnie z otwartą buzią i szeroko rozwartymi oczami a jego poliki zaczynały robić się czerwone.
-No..ale praktycznie to nie twoja wina.Zakuro dosypała ci do coli jakieś ekstazy i po niej stałeś się takim perwersem.Potem okazało się,że byłeś na to uczulony i zacząłeś się dusić więc przywiozłem cię do szpitala ratować twój smarkaty tyłek.Nie musisz mi dziękować za uratowanie życia.

Haruka Nanase:
-Taaa... Mój błąd, nieważne że grozisz mi śmiercią... To jest naprawde nieważnie. Ważne jest dla ciebie to że nie ona dostanie pieniądze tylko ty- burknąłem a gdy zaczął gadać co ja robiłem, nie wiedziałem co powiedzieć, miałem otwartą szeroko buzie z zaskoczenia. Jezu ja się do niego przytulałem? Prosiłem o takie rzeczy? Jezu co ta dziewczyna mi dosypała?
-Wybacz, nie chciałem się do ciebie kleić... Chociaż dla ciebie musiało być zabawane, patrzeć na takiego mnie.- mruknąłem. W sumie to nie moja wina że taki byłem a tej wrednej dziewczyny. Ehh... I co teraz? Pewnie jak wyjde ze szpitala, skończy się mój żywot.
-Taa... Masz racje nie muszę dziękować, w końcu i tak mnie zabijesz... Masz jeszcze niecały tydzień- burknąłem i odwróciłem się na drugą stronę. Jak Izaya sobie pójdzie to ja się zmyje z tego szpitala, nie będę tu siedział. Najwyżej złapie mnie Zakuro sprzeda jakiejś mafii zza granicy i będę musiał pracować w domu publicznym. Ehh... Marny mój los.

Izaya Orihara:
-Przyznam,że to było dosyć zabawne ale i męczące.
Zaśmiałem się cicho i oparłem o krzesełko.
-Eh...wiesz albo nic.
Mruknąłem zostawiając chłopaka w niewiedzy.Po pewnym czasie przyszła Hana i odpieła Haruke od kroplówki.
Hana:Powinieneś być wdzięczny Izayi,że mnie powiadomił o twoim stanie.Jestem jego starą przyjaciółką i wiem,że Izaya posłuchał serca a nie rozumu.
Izaya:Hana co ty mówisz,przestań.Jakieś swoje teksty wyznajesz.
Hana:Hai hai,wiem co mówię.
Lekarka uśmiechnęła się do Haruki po czym dała mu wypis i wyszła.
Spojrzałem na chłopaka.Po słowach Hany patrzył się na mnie dziwnie.
-No co?O co ci chodzi?
Burknąłem i wyrwałem mu wypis z ręki.
-Będę czekać na zewnątrz.
Machnąłem ręką i wyszedłem.

Haruka Nanase:
-Nie wiem co miałoby być w tym dla ciebie męczącego... Przecież ty chyba lubisz takie rzeczy.- po chwili do sali wszedł lekarz. Taaa... Ja mam mu dziękować? Ciekawe za co? Przecież i tak umrę.
-Dobra i może powinienem podziękować. Dziękuje- powiedziałem spokojnie. Czemu on zabrał mi mój wypis? Przecież to moje... Jezu on zawsze musi być taki narwany? Kiedy wyszedł, zacząłem się ubierać. Pomyślałem że w tym szpitalu musi być jakieś tylne wyjście. Wstałem i wyszedłem z sali a potem poszedłedm szukać jakiegoś tylnego wyjścia. Po jakimś czasie znalazłem swój cel.  
-Wreszcie wolność- powiedziałem i poszedłem w stronę swojego domu.

Zakuro Aristow:
-Chyba długo nie nacieszysz się tą wolnością Haru-chan.
Zaśmiałam się i dałam mu kopniaka w plecy aż ten sie przewrócił.
-Ooo biedaczek,dziewczyna jest silniejsza od ciebie.
Roześmiałam się jeszcze bardziej.Tym razem w moim śmiechu było słychać wredną nutkę.
-No podnieś się! Taki uległy jesteś?Już się poddajesz?
Prychnęłam i ukucnęłam przed nim.
-No dalej zamachnij się uderz mnie w twarz.Co?Matka cię dobrze wychowała i nie bijesz dziewczyn tak?Ciekawe kiedy zdążyła Cię wychować na takiego gentlemana skoro od dawna nie żyje.
Zmrużyłam oczy tak bardzo,że widać było tylko moje czerwone błyszczące kropeczki.

Haruka Nanase:
Usłyszałem za sobą znajomy głos, głośno westchnąłem, po czym się odwróciłem. Czy ten świat się naprawdę na mnie uwziął.
-Czego chcesz? Mało ci? Zrobiłaś ze mnie idiote i napalonego zboczeńca.- warknąłem. Gdy mnie kopnęła upadłem... Nie byłem jeszcze w pełni sił po tym czymś co mi dała.
-Jesteś świadoma że tymi prochami mogłaś mnie zabić?- mruknąłem. Kiedy zaczeła gadać coś o uległości i pokręciłem głową. Potem zaczęła gadać o mojej mamie. Zagryzłem wargę.
-Jesteś identyczna jak Izaya chcesz mnie wkużyć tak samo jak on- mruknąłem i wstałem. Złapałem torbę z rzeczami, wyminąłem ją i szybko pobiegłem w stronę mojego domu. Nie wiedziałem co mam robić. Bałem się. Nie wiem czemu im aż tak na mnie zależy. Przecież nic złego nie zrobiłem. Agh... Nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Trzeba było iść z Izayą a nie uciekać.

Izaya Orihara:
Czekałem na niego w aucie jednak chłopak dość długo nie wychodził na zewnątrz.Wysiadłem z samochodu i postanowiłem wejść z powrotem do środka,jednak usłyszałem jakiś krzyk a potem biegnącego chłopaka.
-Haruka!
Wrzasnąłem głośno ale ten nawet się nie odwrócił.
-Szlag znów uciekł!
Mruknąłem sam do siebie.Już miałem cofnąć się z powrotem wsiąść do auta ale zauważyłem biegnącą Zakuro i jej psa.Nie miałem wątpliwości czemu Haruka tak szybko biegł.Z piskiem opon odjechałem w stronę jego domu.

Zakuro Aristow:
-Mi nie uciekniesz i tak cię dorwę!
Rzuciłam się za nim w pogoń.Chłopak był szybki ale ja też nie jestem wolna.Widząc,że biegnę za nim skręcił w jakąś mniejszą uliczkę,która na pewno nie prowadzi do jego domu.Miałam okazje,którą warto wykorzystać.Nagle chłopak znikł mi z oczu.Musiał skręcić w jeszcze mniejszą uliczkę która odchodziła od tej.
-Psyche goń,szukaj!
Dałam komendę psu,który natychmiast pobiegł w stronę jakiegoś ciemnego tunelu.Pewnie Haruka tamtędy pobiegł ale ja na wszelki wypadek pobiegnę do końca uliczki.Po paru minutach znalazłam się na końcu uliczki a przede mną stał Haruka.Jednak mnie nie widział bo stał tyłem do mnie i się cofał.Dopiero po paru sekundach zorientowałam się że tutaj też kończy się tunel i Psyche warczy na Haruke.
-Proszę proszę,czyżby mój pies był mądrzejszy od człowieka?
Zaśmiałam się wiedząc,że chłopak jest w pułapce.



wtorek, 12 listopada 2013

UWAGA!

Opowiadanie jest Shounen Ai więc jeśli nie lubisz tego gatunku po prostu nie czytaj mojego bloga!
Paring też jest dość specyficzny więc jeśli ci się to nie podoba po prostu nie czytaj,nie komentuj.Dziękuję za uwagę :)
________________________________________________________



Izaya Orihara
Gdy chłopakowi się polepszyło do razu zaczął zadawać mnóstwo pytań.Czy ten człowiek cały czas musi kłapać tym jęzorem?
-Nie gadaj tyle bo znów ci się pogorszy...a pomogłem ci tylko dla tego że jeszcze twoja godzina nie nadeszła.
Mruknąłem patrząc na niego lekko podirytowany słysząc zadane kolejne pytanie.
-A po co tak bardzo chcesz wiedzieć jak mam na imię hmm?
Uniosłem lekko jedną brew i uśmiechnąłem się cwaniacko.
-Skoro tak błagasz mnie bym ci je wyznał to proszę bardzo.Nazywam się Izaya Orihara,skoro nie słyszałem mojego imienia ani nazwisko nigdy w życiu oznacza to,że jesteś głąbem.


Haruka Nanase
Spojrzałem na niego z lekko uniesioną brwią. Kiedy powiedział swoje imie i nazwisko, ogarnąłem że jestem w wielkim niebezpieczeństwie... Jednak nie chciałem dać tego po sobie poznać.
-Ty jesteś tym płatnym zabójcą? Komuś przeszkadzam? Może ktoś jest na tyle tchorzliwy że boi się ze mną startować w zawodach- burknąłem... I to ma być rywalizacja fair? Komuś się coś chyba w takim razie pomyliło.
Było już dość późno... Chciałem się położyć i pójść wreszcie spać.
-Gdzie mam spać? Na pewno nie chce z tobą w jednym pokoju jeszcze masz jakieś złe zamiary wobec mnie na tą noc- rzuciłem.

Izaya Orihara
-Ne...widzę,że jednak o mnie słyszałeś.
Zaklaskałem w dłonie i przysiadłem sobie na taborecie,który stał w kuchni.
-Może i jestem płatnym zabójcą ale dlaczego od razu oskarżasz mnie o zboczeństwo?Czy wyglądam ci na perwersa?
Spytałem z udawanym żalem i lekkim smutkiem na twarzy.
-Gdybym ci kazał spać w moim łóżku i tak nie miałbyś innego wyjścia bo musisz mnie słuchać.Inaczej bym się zezłościł gdybyś mi się sprzeciwił i znów by doszło do niepotrzebnej bijatyki.
Zamyśliłem się wyciągając nożyk z tylnej kieszeni spodni i zacząłem się nim bawić,raz to go otwierając a raz zamykając i tak w kółko.
-Chyba nie chcesz bym ci pociachał drugi policzek?Chociaż ci się należy bo ja zostałem uderzony w oba Haru-chan~

Haruka Nanase
-Słyszeć słyszałem... Jesteś znany w całej Japoni. Kto nie słyszał tego nazwiska jest debilem... Słyszałem również że ostatnio się wypaliłeś... Jesteś teraz dużo słabszy niż kiedyś... Kiedyś zabijałeś na prawo i lewo, a teraz no cóż przeżuciłeś się na zlecenia tchórzy. Co to za wyzwanie zabić nastolatka? Żadne- burknąłem. A co do perwersa, czy on na takiego wygląda? To nie wiem.
-Dla mnie jesteś zboczeńcem... Nie chcę z tobą spać w jednym pokoju, a tym bardziej w jednym łóżku. Masz tu jeszcze jakiś pokój? A i masz tu wanne?- spytałem. Chciałem się wykąpać. Chcę do wody, do wanny...

Izaya Orihara
Parsknąłem śmiechem słysząc jego wypowiedź.
-I tym chciałeś mi dogryźć?Że niby się wypaliłem tak? Pff...wypalić to się może drewno w piecu.I jakoś słabo ci poszedł ten docinek,na zlecenie po prosty więcej dostaje kasy a w tych czasach liczą się pieniądze no i używanie mózgu.Właśnie to drugie różni mnie od tych wszystkich szarych ludzi stąpających na tej ziemi.Oni nawet nie używają połowy swojego rozumu.
Zaśmiałem się łapiąc się za głowę.
-Jare,jare i tak tego nie zrozumiesz jesteś zbyt niedojrzały byś mógł skumulować a potem rozważyć te słowa które wypowiedziałem.
Zerknąłem ponownie na chłopaka,który siedział i gapił się na mnie z idiotycznym wyrazem twarzy.Zignorowałem to.
-Nie chcesz spać ze mną w jednym pokoju,nie chcesz spać ze mną w jednym łóżku,a chcesz używać mojej wanny?
Wybuchnąłem śmiechem i zacząłem ocierać oczy z łez.
-Haru-chan umiesz rozbawić ludzi do łez!

Haruka Nanase:
Czemu on musi mnie cały czas obrażać... Przecież ja mu nic złego nie zrobiłem... Chyba...
-Ja używam mózgu... Myślisz że czemu jestem najlepszy w nauce... W końcu muszę go używać. A mam pytanie... Istnieje jakaś możliwość byś mnie puścił? Może dam ci dwa razy tyle ile oni zaoferowali. Myślę że to uczciwy układ.- powiedziałem spokojnie. Co prawda potem bym głodował, bo pewnie musiałbym oddać mu wszystko co mam... Ale wole uratować siebie i przyjaciół.
-Wiesz jeśli ne wejdziesz mi do łazienki jak będę w wannie to nie mam nic przeciwko, by sie umyć w twojej wannie- rzuciłem z delikatnym uśmiechem.

Izaya Orihara:
Spojrzałem na niego ledwo powstrzymują się od drugiego wybuchu śmiechu.
-Czy ty sobie żartujesz?Nawet byś tyle nie miał po sprzedaniu wszystkiego co masz!Skończ już ten bezsensowny temat o uwolnieniu Cię bo dobrze wiesz,że tego nie zrobię.Mam tydzień na zabicie wasz wszystkich,dziś mamy poniedziałek więc zlecenie muszę zakończyć w niedzielę do godziny 23:59.
Uśmiechnąłem się pod nosem.
-Idź i się umyj przez te wszystkie dni aż do niedzieli będziesz tutaj mieszkał,a ja nie chce mieć śmierdziela w domu.
Zaśmiałem się ironicznie i wskazałem ręką drzwi od łazienki.
-Tam jest łazienka,niestety nie ma zamka w drzwiach bo ja mieszkam sam i tego nie potrzebuje ale bez obaw chyba nie będę cię podglądać hahaah...

Haruka Nanase:
Spojrzałem na niego... Co on sobie myśli że rodzice zostawili mnie bez grosz? W końcu z czegoś musze się utrzymywać...
-Czy ty uwarzasz mnie za biedaka? W końcu rodzice nie zostawili by mnie bez pieniędzy- mruknąłem. Czy on musi psuć wszystkim rzeczy. On myśli tylko o sobie i pieniądzach... Czemu nie przekonała go podwójna stawka. Wstałem...
-Gdzie moja torba? Mam tam swój ręcznik i żel...- burknąłem... W końcu wracałem z treningu.
-A powiesz mi wreszcie gdzie mam spac? Bo nie chce z tobą- rzuciłem spokojnie.

Izaya Orihara:
-A czy ja powiedziałem,że jesteś biedny?
Uniosłem jedną brew i podszedłem do niego podając mu torbę.
-A ty myślisz,że ja nie mam płynów do kąpieli tylko domagasz się swoich?
Zachichotałem lekko mrużąc oczy.
-Oczywiście,że nie będziesz spał ze mną tylko na balkonie
Uśmiechnąłem się szeroko i zaklaskałem w dłonie.
-Taka opcja Ci się podoba prawda?Mój pokój daleko,moja obecność daleko.Tylko ty balkon i nocne niebo ah...jakie to romantyczne!~♥
Objąłem się sam swoimi rękoma i pokręciłem bioderkami

Haruka Nanase:
Spojrzałem na niego z lekkim podirytowaniem.
-Jesteś beznadziejny...- burknąłem. Nie miałem już do niego siły. Czemu akurat mnie porwał? Poszedłem się umyć. Oczywiście jak zwykle kąpałem się w kąpielówkach. Położyłem się w wannie, po czym zanużyłem się w wodzie. Chcę do domu.

Po godzinie wróciłem z mycia, w mokrych kąpielówkach.
-Nie wiem czy wiesz, ale porwałeś mnie i nie mam ciuchów. Pewnie na to nie wpadniesz ale nie mam w czym spać, możemy jechać do mnie? Tam mam swoje ciuchy i chociaż bym je zabrał- powiedziałem i popatrzyłem na niego biednym wzrokiem. Co do spania na balkonie, to jeśli tam nie będzie tego kretyna to moge tam spać.

Izaya Orihara:
-Nie będziemy jechać do ciebie chyba sobie żartujesz!Jeśli nie chcesz spać w tych ciuchach,które masz na sobie możesz spać nago.
Wyszczerzyłem swoje śnieżnobiałe ząbki i poklepałem go po głowie.
-Wiesz,może cię oszczędzę bo szkoda takiego słodkiego chłopaka by zakończył swe życie tak wcześnie
Spojrzałem w jego oczy były takie niebieskie jak głębia oceanu.Normalnie zahipnotyzowały mnie,czułem się teraz jak jakaś ofiara,która zostaje zwabiona a potem pożarta żywcem.Gapiłem się tak jeszcze przez moment widząc już strapionego chłopaka po czym wybuchnąłem nieopanowanym śmiechem.
W..wybacz twoje oczy mnie pochłonęły przez moment! To jakaś magia!
Wydusiłem nadal się śmiejąc,złapałem się za brzuch bo od tego chichrania zaczął mnie boleć.
-ooh.. Haru-chan ty to źle wpływasz na ludzi,zobacz co ty ze mną robisz! Jeszcze mnie przekabacisz i stracę czujność a ty mi spieprzysz!
Te słowa wypowiadałem nadal się śmiejąc jednak coraz to bardziej wyraźnie bo próbowałem jakoś się już opanować.

Haruka Nanase:
Jezusie... Mam spać w mokrych kąpielówkach na balkonie gdzie jest zimno? On jest chory... Jakby nie mógł mi chociaż dać jakiejś koszulki skoro nie mogę wrócić do domu po swoje rzeczy.
-Dasz mi chociaż coś do ubrania, jakąś koszulkę? Proszę- wybłagałem. Kiedy powiedział że mnie oszczędzi, w sumie się ucieszyłem, chociaż źle mi było że zginą chłopaki.
-Chcesz mnie oszczędzić?- spytałem. Gdy tak się na mnie gapił nie wiedziałem co robić, spuściłem zwrok w dół... No o co mu mogło chodzić.
-Jak hipnotyzują? Przecież są normalne... Może troche inne jeśli chodzi o kolor, ale tak to niczym innym się nie różnią.- mruknąłem

Izaya Orihara:
Westchnąłem i poszedłem do mojej sypialni,zniknąłem tam na jakieś kilka minut po czym przyszedłem z powrotem do salonu.
-Masz,weź to i się przebierz i już mi nie marudź.Mam jeszcze jeden w pokój w którym będziesz spać.Uważałeś,że jestem takim debilem i bym cie wygnał na balkon?
Zerknąłem na niego unosząc lekko jedną z brwi.
-Hai Hai nie musisz odpowiadać.
Machnąłem ręką lekko wzdychając.
-A teraz już idź i spać nie mam ochoty na ciebie patrzeć.
Mruknąłem i usiadłem na swoim fotelu przy laptopie.Nie miałem już tego cwaniackiego uśmieszku na twarzy tylko pojawiła się smętna mina.
-To wszystko przez jego gały...
Mruknąłem sam do siebie,jego przypominały mi kogoś z przeszłości,kogoś kogo lubiłem i to nawet dość bardzo.Cały czas czułem jakby ktoś się na mnie gapił,uniosłem głowę i zobaczyłem Haruke
-No idź już! Czego tak tutaj stoisz?! Kazałem ci iść!

Haruka Nanase:
Spojrzałem na niego i się uśmiechnąłem. Wziąłem od niego ciuchy i poszedłem się przebrać. Po kilku minutach wróciłem.
-Dziękuję. A powiesz mi czemu to akurat mnie porwałeś? A nie na przykład Makoto?- spytałem. Gdy powiedział o pokoju a nie o balkonie ucieszyłem się.
-Jednak jesteś fajny... No prócz pomijając tego  że chcesz mnie i moich przyjaciół zabić.- powiedziałem i patrzyłem na niego.
-Hai hai już idę- powiedziałem ale on coś mamrotał pod nosem więc zostałem. -Przypominam ci kogoś? Bo tak dziwnie na mnie patrzysz- mruknąłem. Po jakimś czasie poszedłem do pokoju w którym miałem spać.

...

Obudziłem się wcześnie rano. Wstałem z łóżka i poszedłem do toalety. Izaya jeszcze spał, a ja byłem bardzo głodny. Poszedłem do kuchni i zrobiłem sobie jajecznice, dla niego też trochę dla niego a do szklanki nalałem soku. Zaniosłem mu do pokoju i obudziłem.
-Cześć Izaya-san, mam dla ciebie śniadanie- rzuciłem z szerokim uśmiechem.

Izaya Orihara:
Gdy zapytał mnie czy przypomina mi kogoś tylko odburknąłem a chłopak poszedł do pokoju spać.Jeszcze przez pewien czas siedziałem wpatrując się w monitor i czytając pewne informacje potem poszedłem spać.Rano obudził mnie piękny zapach dobiegający z kuchni.Leniwie otworzyłem oczy i nagle usłyszałem jego głos.
-Co ty tutaj robisz?! Nie powinieneś siedzieć w pokoju?! I.. jeszcze sam sobie robisz śniadanie u mnie w domu?!
Zatrzepotałem zaskoczony oczkami i spojrzałem na niego,trzymał talerz i szklankę soku i powiedział,że to dla mnie.
-....dzięki.
Mruknąłem lekko zszokowany tym co zrobił

Haruka Nanase:
Stałem sobie spokojnie z talerzem i szklanką, ten jak zwykle się pruł.
-Czemu na mnie krzyczysz? Chyba nic złego nie zrobiłem, robiąc sobie i tobie śniadanie. Wiesz czekając na ciebie chyba śniadania bym się nie doczekał, więc sam zrobiłem.- powiedziałem i podałem mu talerz.
-Smacznego- po chwili dodałem. Poszedłem do pokoju się ubrać. Po kilku minutach poszedłem do salonu i włączyłem sobie telewizje. Nudno tu... Nie mam co ze sobą zrobić. Tak ma wyglądać najbliższy tydzień? Będę się strasznie nudził


Izaya Orihara:
Usiadłem na łóżku i wziąłem od niego talerz i szklankę soku.Nic się już nie odezwałem bo Haruka wyszedł a ja zacząłem jeść.Po kilkunastu minutach wyszedłem już ubrany salonu i zerknąłem na chłopaka,który oglądał telewizje.Siadłem koło niego.
-Telewizja jest głupia.
Mruknąłem i spojrzałem w jego oczy.Znów mnie zahipnotyzowały,miały taką głębie.Ich kolor był taki pociągający.Dopiero po paru minutach doszło do moich uszu pytanie Haruki.
-uhm...muszę wyjść a ty masz siedzieć tutaj i nigdzie się nie ruszać bo jak zwiejesz będzie źle!
Zagroziłem mu,wstałem i poszedłem założyć kurtkę

Haruka Nanase:
Spojrzałem na niego. Czemu z niego jest taki idiota? Co ja mam niby robić, jak mi się nudzi? Kiedy powiedział że wychodzi, pomyślałem że to moja szansa, uśmiechnąłem się sam do siebie.
-Dobrze, nie będę nigdzie uciekał. Obiecuję- rzuciłem z wielkim uśmiechem.
-I błagam nie gap się tak w me paczadeła- powiedziałem cały czas uśmiechając.
Kiedy wyszedł, ubrałem kurtkę i buty, i uciekłem. Zabrałem ze sobą swoje rzeczy. Odetchnąłem z ulgą, wreszcie mogłem wrócić do domu. Etto... Tylko gdzie ja jestem... Nigdy nie byłem w takiej drogiej dzielnicy. Hmm... I co teraz? Przejdę się i może znajdę jakiś punkt który jest mi znany. Cały czas szedłem i szedłem ale nic nie było. Co ja mam teraz zrobić? Teraz na pewno mnie Izaya nie znajdzie bo ja sam też się zgubiłem. Wreszcie podszedłem do jakiejś ciemnowłosej dziewczyny.
-Cześć, powiesz mi gdzie jestem?- spytałem.


Izaya Orihara:
Dziwiło mnie to czemu on się tak ciągle uśmiechał,bawiło go coś?Sam nie wiem,bez słowa wyszedłem z mieszkania potem opuściłem budynek i skierowałem się w miejsce gdzie miałem się spotkać.

                           
Zakuro Aristow:
Była gdzieś godzina 12:00,szłam w stronę opuszczonego parkingu,gdzie miałam się spotkać z pewnym idiota w sprawie Haruki Nanase.Nagle zaczepił mnie jakiś młodzieniec pytając o to gdzie jest.Spojrzałam na niego i nie mogłam uwierzyć przecież to on! Przecież to Haruka!Mój uśmiech na twarzy wyglądał jak dorodny banan a moje oczy wypełniły się iskierkami radości.
-Hej,hej kolego!
Przywitałam się z nim przyjaźnie.
Jesteśmy w takiej jednej dzielnicy...ale zgubiłeś się? Może ci jakoś pomogę hmm?
Zaproponowałam nadal się szeroko uśmiechając.

Haruka Nanase:
Spojrzałem na dziewczynę, jakoś dziwnie się uśmiechała. Może ma nadzwyczaj dobry humor... Dobra nieważne. Zbadałem ją wzrokiem, nie różniła się niczym od zwykłej kobiety, niewysoka, ciemnowłosa, z czerwonymi oczkami tak samo jak Izaya. Hmm... Ciekawe co on teraz robi. A z resztą co mnie to interesuje. Uciekłem mu przecież i nie mam zamiaru wracać, bo ten kretyn chce mnie zabić.
Kiedy zaproponowała mi pomoc szeroko się uśmiechnąłem.
-Jeśli chcesz pomóc to ja chętnie. Nie mam pojęcia gdzie jestem, a chce dotrzeć do Liceum Iwatobi.- odparłem z szerokim uśmiechem.

Zakuro Aristow:
-oo wiem gdzie ta szkoła się znajduje! Jakieś 20 minut stąd.
Odpowiedziałam z promiennym uśmiechem i wyjęłam komórkę z kieszeni,napisałam sms'a do Izayi-san:
nie musisz się już fatygować,sama zdobyłam to co chciałam
-To chcesz bym cię tam zaprowadziła?
Spytałam chłopaka chowając z powrotem telefon do kieszeni.
-A tak przy okazji to po co chcesz tam pójść?


Izaya Orihara:
Na wyznaczone miejsce gdzie miało odbyć się spotkanie przyszedłem punktualnie.Czekałem na nią z niecierpliwością.W końcu nie wiedziałem  co chce ode mnie,a ona wcale nie jest grzecznym człowiekiem.Nagle poczułem wibracje,które dochodziły z mojej kieszeni.Wyciągnąłem komórkę o odczytałem wiadomość.
-szlag! O kogo jej chodzi...
Warknąłem sam do siebie kopiąc mały kamyk.
-Nic tutaj po mnie,wracam do domu.
Westchnąłem i skierowałem się w stronę domu.


Haruka Nanase:
-Ale 20 minut na pieszo?- spytałem. Nie wiedziałem czy mogę jej zaufać, nigdy w życiu jej nie widziałem. A jeśli współpracuje z Izayą, to co wtedy?
-No zaprowadź, chyba i tak nie mam innego wyjścia, bo się zgubiłem.-mruknąłem
-A czemu chce tam pójść? No bo chcę się spotkać ze znajomymi, porwał mnie pewien idiota, no i teraz uciekłem, no ale niestety, ja jak to ja, oczywiście musiałem się zgubić- dodałem.

Zakuro Aristow
-Huh? Czy ja dobrze słyszę? Ktoś Cię porwał?
Zerknęłam na chłopaka udając,że o niczym nie wiem.
Przecież to straszne! Jak tak można porywać ludzi!Słuchaj jeśli chcesz mogę ci pomóc...
Uśmiechnęłam się i zawiesiłam swoje ramie na jego szyi.Byliśmy tego samego wzrostu więc nie było mi ciężko.

Izaya Orihara:
-Już wróciłem!
Rzuciłem wchodząc do mieszkania,jednak nikt mi nie odpowiedział.
-Haru? Co jesteś tak cicho...
Zatkało mnie  gdy zobaczyłem,że zniknęły jego rzeczy.Uciekł!
-Cholera!
Wrzasnąłem i natychmiastowo wyciągnąłem komórkę z kieszeni,przeczytałem sms'a od Zakuro.Już wiem o co a raczej o kogo jej chodziło jej celem był Haruka Nanase.

Haruka Nanase
Spojrzałem na dziewczynę, a co jeśli ona udaje? Ehh.. I co teraz? Co mam robić.
-No porwał. Znasz Izaye? Nie wiem jak ma na nazwisko- mruknąłem. Rozejrzałem się, nie ma nigdzie żadnego autobusu ani nic. Co robić? Co robić? Co ja mam robić?!
-A jak chcesz mi pomóc?- spytałem niepewnie. Oczywiście jak powiem że chce pomocy, ona pomoże a potem sie dowiem że pracuje dla Izayi. Ehh... Los jest okrutny. Kiedy się na mnie zawiesiła moje nogi ugięly się pod jej ciężarem
-Mógłbym prosić abyś się odwiesiła?- zapytałem


Zakuro Aristow:
-Aż taka ciężka jestem?
Mruknęłam cicho wzdychając.
-Dobra,tak na pieszo z 20 minut teraz z jakieś 10 bo już trochę przeszliśmy.
Zaśmiałam się cicho,a gdy spytał o Izaye od razu spoważniała mi mina.
-Tak znam go to podły i zimny drań.Uważa siebie za boga a ludzi za swoje pionki do gry i chce wszystkimi manipulować.Nie lubi mnie ponieważ nie może mnie zmanipulować.
Uśmiechnęłam się zwycięsko.
-Też go nie lubię dlatego mogę Ci pomóc.On wie gdzie mieszkasz więc radziłabym ci byś poszedł do mnie,co ty na to?


Izaya Orihara:
Zacząłem do niej natychmiast dzwonić,jednak ten szczyl nie odbierał komórki.
-szlag szlag szlag szlag szlag!
Warczałem pod nosem nie wiedząc co mam zrobić.Mogą być teraz wszędzie,gdziekolwiek a ja nie wiem gdzie!A jeśli Zakuro już powiadomiła mafie i go zgarną?!Moje zlecenie nie będzie już aktualne i nie dostane pieniędzy a klient się wścieknie i będę miał problemy.Niedobrze.

sobota, 2 listopada 2013

UWAGA!

Opowiadanie jest Shounen Ai więc jeśli nie lubisz tego gatunku po prostu nie czytaj mojego bloga!
Paring też jest dość specyficzny więc jeśli ci się to nie podoba po prostu nie czytaj,nie komentuj.Dziękuję za uwagę :)
________________________________________________________

Izaya Orihara:
Dzisiejszy dzień nie różnił się od każdego innego nudnego dnia.Monotonne życie ludzi nie interesowało mnie już tak bardzo jak kiedyś.Rozmyślałem idąc zatłoczoną ulicą choć była już godzina 23:00.
-Eh...czy tutaj nawet nocą musi być hałas?A może to i dobrze bo zanudziłbym się na śmierć.
Mruknąłem cicho do siebie skręcając w mniejszą uliczkę,która prowadziła do mojego domu.Musiałem zająć się nowym zleceniem,które było dość poważne.Dostanę za to dużo kasy a ja zadowolę klienta.Po tej myśli pojawił się szeroki uśmiech na mojej twarzy,no bo kto by się nie uśmiechał na myśl o dużych pieniądzach prawda?Nagle poczułem lekkie szturchnięcie w ramie co wytrąciło mnie z moich rozmyślań.Obróciłem się i zerknąłem na chłopaka,który na mnie wpadł.
-o cholera..
Szepnąłem orientując się,że to jeden z tej drużyny,którą mam sprzątnąć.

 Haruka Nanase :                           
Biegałem sobie jak co dzień do parku. Musiałem zwiększyć długość swojej trasy, bo ta do parku była zbyt krótka... Gdy biegłem już do domu, było coś koło 23... Ale jak na taką godzinę było bardzo głośno. Będąc już niedaleko domu zaczęło padać.
Nagle wpadł na mnie jakiś ciemno ubrany mężczyzna, upadłem na niego.
-Uważaj jak chodzisz! Przez ciebie teraz jestem cały mokry.!- Agh... no jak tak można... Wchodzi na kogoś i nawet nie przeprosił. Westchnąłem głośno i wstałem.
-Jestem Haruka...- przedstawiłem się.

 Izaya Orihara:           
 -Ja mam uważać?To chyba ty musisz uważać bo wpadasz na ludzi.
Na mojej twarzy pojawił się aktorski uśmieszek.
-To ty biegniesz jak nieokrzesany bachor,a ja tylko spokojnie sobie szedłem.
Podałem mu dłoń by wstał.
-To chyba nie problem,że jesteś mokry przecież lubisz wodę...prawda?
Zaśmiałem się cicho widząc jak jest lekko zmieszany.
-Miło mi Cię poznać Haruka,ja jestem...
Zawahałem się co powiedzieć uznałem,że mogę się z nim trochę pobawić
-Skoro wbiegasz t o tej porze w taki mroczne uliczki jak ta to powinieneś wiedzieć kim jestem.
Mój uśmiech na twarzy  powiększył się jeszcze bardziej,już nie wyglądał tak przyjaźnie jak wcześniej.

Haruka Nanase:
Spojrzałem na niego ja na idiotę. Odetchnąłem lekko, czemu on nie potrafi przyznać się do winy, przecież to on na mnie wpadł a nie ja na niego. Otrzepałem się i zerknąłem na niego ponownie.
-Jesteś idiotą, który się nie potrafi przyznać do winy.- odparłem. Kiedy wspomniał o tym że lubię wodę, spojrzałem na niego krzywo. Nie miałem zielonego pojęcia skąd on to wie, on jest naprawdę dziwnym człowiekiem.
-No tak lubię... Ale skąd ty to wiesz, przecież ci jeszcze o tym nie powiedziałem- mruknąłem. Byłem lekko zmieszany po tym pytaniu.
-No wiesz ja tu niedaleko mieszkam a tędy mam najszybciej niż miałbym biec na około. A ciebie nie znam... A przynajmniej nie słyszałem nigdy o jakimś bezczelnym idiocie... Ale wiesz ja już chyba będę wracał- rzuciłem. Nie cieszyło mnie to że mam tu tak stać.

Izaya Orihara:
Patrzyłem na chłopaka zaczynając to coraz bardziej się śmiać.
-I kto tutaj jest idiota?
Spojrzałem na niego z nieschodzącym uśmiechem na twarzy.
-Twój pierwszy błąd to to,że mi się przedstawiłeś a drugim błędem jest to,że przyznałeś się do swojego miejsca zamieszkania.
Cmoknąłem kręcąc głową.
-Czemu ludzie tak łatwo ufają nieznajomym...? Zastanawia mnie to czy czasem używasz mózgu za nim coś powiesz

Haruka Nanase:
Spojrzałem na niego z ukosa... Nie wiedziałem o co mu chodzi a tym bardziej kim on jest.
-Kim ty jesteś że śmiesz mnie oceniać?- spytałem. Co to ma być? Ja chcę iść do domu, a ten mi tu gada. Westchnąłem głośno. Chyba rzeczywiście za bardzo ufam ludziom, nie powinienem mu mówić gdzie mieszkam, a osób o moim imieniu w tym mieście jest chyba sporo.
-Wiesz ja już naprawdę muszę iść. Muszę jeszcze się pouczyć.- mruknąłem i go wyminąłem. Ten człowiek chyba lubi psuć innym humor.

Izaya Orihara:
hmm..tak ci się spieszy?Uciekasz przede mną,widzę że się mnie obawiasz.I dobrze ludzie powinni czuć do mnie respekt.
-Uśmiech zszedł z mojej twarzy i szybkim ruchem złapałem chłopaka od tylu i przyłożyłem mu ostrze do szyi.
-Co powiesz na to by przeciąć ci struny głosowe co?Już nikogo nie wyzwiesz od idioty zapchlony bachorze.
Widząc jak chłopak skamieniał znów się uśmiechnąłem.
-już ci się tak nie spieszy?Czy może wszystkie mięśnie odmówiły ci posłuszeństwa?

Haruka Nanase:
Jezu czemu on tyle gada... Niech da mi po prostu iść... Nie jest mi z tym dobrze, że mam tak tu sterczeć, kiedy powinienem już wracać...
-Człowieku zamilcz wreszcie i daj mi spokój- mruknąłem a po chwili poczułem ostrze na swej szyi. Zadrżałem lekko... Nie wiedziałem co mam zrobić, byłem przerażony... To jest jakiś psychopata, atakuje niewinnych obywateli tego nudnego miasta.
-Proszę daj mi iść już do domu- wymamrotałem. On już chyba zdążył po mnie poznać że się go boję. Chciałem co prawda iść ale nogi nie chciały się w ogóle ruszyć, a ręce cały czas drżały z przerażenia... I jak tu człowiek ma się przed nim bronić...

Izaya Orihara:
-Nie mogę cię puścić bo mi uciekniesz,a jak mi uciekniesz to nie będę mógł zdobyć twoich przyjaciół,a jak się to wszystko doda to równaniem będzie nie otrzymanie pieniędzy na,których mi tak bardzo zależy.
Zaśmiałem się i delikatnie przejechałem ostrzem po jego gardle jednak nie zraniłem chłopaka.
-Masz delikatną skórę wiesz,taka podnieca mnie najbardziej.
Przymrużyłem oczy i z drugiej kieszeni wyciągnąłem chusteczkę nasączoną alkoholem.
-Słodkich znów Haru-chan~
Przyłożyłem mu ją do ust.Przez chwile chłopak się szarpał ale po chwili upadł bezwładnie na ziemie.Podniosłem go by wsadzić chłopaka do auta
-Jare,jare ale ty ciężki jesteś.
Westchnąłem wpychając go na tylne siedzenie po czym sam wsiadłem do samochodu i ruszyłem.Gdy dotarliśmy do jednego z moich apartamentów chłopak nadal był nieprzytomny,może to i lepiej nie bezie wiedział jaka droga prowadzi do mego mieszkania.Z trudem wyciągnąłem go z auta,przywlekłem go do mieszkania i pchnąłem na kanapę czekając jak się obudzi.

Haruka Nanase:
Jak by mnie puścił to pewnie nie dałbym rady uciec, bo nogi odmówiły mi posłuszeństwa. Kiedy wspomniał o przyjaciołach zrobiło mi się słabo.
-Co masz zamiar im zrobić? Jesteś psycholem... Zostaw ich... I tak nic ci o nich nie powiem, nie zasługujesz na ani jedno słowo ode mnie...- burknąłem. Zadrżałem mocniej gdy przejechał ostrzem po mojej szyi, na szczęście nie rozciął mi skóry. Po chwili przyłożył mi coś do buzi. Moje ciało już kompletnie odmówiło mi posłuszeństwa, zasnąłem...
Obudziłem się dopiero w jakimś pomieszczeniu, co na pewno nie było moim domem. Leżałem na kanapie, zauważyłem tego psychola.
-Co ty tak właściwie ode mnie chcesz, co?- spytałem cicho. I tak powinien wiedzieć że nic mu nie powiem.

Izaya Orihara:
Po jakimś czasie usłyszałem mamrotliwy głos chłopaka,który powoli unosił się próbując zmienić pozycje z leżącej na siedzącą.
-Oh.. Haru-chan widzę,że już się obudziłeś.Jak się spało?Śniło Ci się coś? Może jak zabijam twoich przyjaciół?
Zaśmiałem się psychicznie obracając się na krześle obrotowym.
-A dlaczego tutaj jesteś? No wiesz...na pewno nie bez interesu,no bo po co miałbym cię uprowadzać bez powodu prawda?Otóż to,jesteś tutaj dlatego,że ktoś mnie o to prosił.
oparłem się łokciami o biurko i oparłem podbródek o dłonie.
-A teraz grzecznie mi powiedz gdzie mieszkają twoi przyjaciele dobrze? Bo wiesz współpraca ze mną zawsze dobrze się kończy,a odmawianie ze mną współpracy...to też się dobrze kończy ale tylko dla jednej ze stron.
-Spojrzałem na niego z lekko przymrużonych oczu.

Haruka Nanase:
Spojrzałem na niego złowrogim spojrzeniem, nigdy nie posiadałem wrogów ale jestem pewien że on do nich będzie należał... Nie jestem do niego przyjaźnie nastawiony.
-Nie muszę ci nic mówić, a tym bardziej o moich przyjaciołach... Nie wiem po jakiego ci ta informacja... Albo i wiem... Pewnie chcesz ich pozabijać... Więc wybacz ale Ci nie powiem, nawet jeśli przez to mnie zabijesz.- mruknąłem i usiadłem. Z resztą on mnie nie zabije, bo wtedy już na pewno nie dowie się gdzie oni mieszkają.
-Nie będę współpracować z psycholem- burknąłem. Zamknąłem oczy, co ja mam teraz zrobić. On i tak dowie się pewnie gdzie oni mieszkają.
-Wypuścisz mnie do domu?- spytałem, nawet na niego nie patrząc.

Izaya Orihara:
Westchnąłem i pokręciłem głową.
-Ty chyba naprawdę nie masz mózgu Haru-chan,skoro cię porwałem to logiczne,że cię nie wypuszczę.A skoro nie chcesz mi sam powiedzieć gdzie mieszkają twoi znajomi pozostaje mi tylko wyczekiwać na nich pod szkoła.
Wstałem z fotela i zrobiłem kilka kroków w przód by zbliżyć się do chłopaka.
-Wiem o tobie wszystko,to że nie masz rodziców,że kochasz pływać,że nie jesteś zbyt rozmówny.Wiem gdzie chodzisz do szkoły,tym zdradziłeś swoich przyjaciół.
Uśmiechnąłem się złowrogo podchodząc to coraz bliżej chłopaka.
-Ostrzegałem cię,że odmawianie współpracy kończy się szczęśliwe tylko dla jednej ze stron...ale ty mnie nie słuchałeś i to był BŁĄD.
Wyciągnąłem ostrze z tylnej kieszeni spodni i zamachałem dwa razy przed jego oczami.
-Myślę,że jedna blizna podważała by twoją męskość,co ty na to Haru-chan?
Usiadłem mu na kolanach celując nożykiem w jego blady policzek.

Haruka Nanase:
Spojrzałem na niego. Jezu czemu on chce im zrobić krzywdę?
-Co oni ci zrobili? Czemu chcesz im coś zrobić?- spytałem. Miliony pytań kotłowało się w mojej głowie. Co ja mam teraz zrobić? On naprawdę jest psychopatą... Kiedy zaczął o mnie mówić, zacząłem się zastanawiać skąd on to wszystko wie.
-Skąd to wiesz? Przecież ja ci tego nie mówiłem... Nie zdradziłem swoich przyjaciół, iż ja tego wszystkiego nie powiedziałem. Ty to wiesz z niewiadomego źródła psychopato- burknąłem. Westchnąłem głęboko. Kiedy usiadł mi na kolanach z nożem w ręce, wystraszyłem się. Moje ręce nie chciały go nawet zepchnąć. Po chwili rozciął mi nożykiem polik, a potem zaczęła powoli sączyć się z niego krew. Otarłem ręką lecącą szkarłatną ciecz i spojrzałem wystraszony na mężczyznę.
-Skoro już masz mi robić krzywdę, to chociaż byś się przedstawił- rzuciłem cicho.

Izaya Orihara:
-Im mniej wiesz tym lepiej spisz.
Uniosłem palec wskazujący jakbym głośił jakąś mądrość.
Ne..a po co ci moja godność? W przyszłości chcesz wysłać mi list miłosny?Ooh jakie to słodkie Haru-chan
Uśmiechnąłem się promiennie.
-Boli cię?
Delikatnie przejechałem palcem po jego świeżo zadanej ranie.
-Będziesz miał po mnie pamiątkę do końca swojego życia,choć ono nie będzie zbyt długie.
Wyszczerzyłem w szeroki uśmiech swoje śnieżnobiałe ząbki.
-Trochę się pobrudziłeś krwią Haru-chan,pozwól że ci pomogę.
Przybliżyłem powoli swoje usta do jego zranionego policzka i delikatnie zlizałem resztki jego krwi.
-Serce ci przyspieszyło,czyżby mój ruch cię podniecił?
Spojrzałem na niego tym moim sławnym aktorskim wyrazem twarzy

Haruka Nanase:
Z chwili na chwilę wydawał się coraz mniej groźny. Ta może to i lepiej że nie znam jego imienia.
-Nie bądź taki zadufany... Nie będę ci wysyłać żadnych listów miłosnych... Ktoś taki na to nie zasługuje... BAKA!- burknąłem. Kiedy dotknął mojej rany, syknąłem z bólu. Odepchnąłem jego rękę.
-Zabieraj te brudne łapy od mojej twarzy.- warknąłem na niego. Nie pozwolę sobie by ten idiota mnie dotykał. Westchnąłem. Kiedy jednak językiem dotknął rany i zlizał krew znajdującą się tam, moje oczy rozszerzyły się do rozmiarów pięciozłotówki, a moje serce przyśpieszyło.
-Złaź ze mnie, jesteś ciężki-powiedziałem i zepchnąłem go z siebie.

Izaya Orihara:
Gdy chłopak mnie zepchnął stanąłem na podłodze z widocznym grymasem na twarzy.
-Wolisz bym był dla ciebie brutalny niż miły?
Rzuciłem pytaniem od tak spoglądając na zmieszanego chłopaka,który najwidoczniej zgubił się w sowich myślach.
-Od teraz nigdzie nie będziesz wychodził tylko mieszkał tutaj ze mną.Wiesz..nie mogę cię wypuścić bo mi zwiejesz
Zaśmiałem się.
-Zresztą po co masz wracać do domu? I tak nikt na ciebie tam nie czeka.Twoi rówieśnicy,którzy wracają do domu cieszą się na widok ciepłego obiadku i troskliwego uśmiechu mamusi,ale ty tego nie posiadasz bo twoi rodzice nie-ży-ja~!
Roześmiałem się widząc jak chłopak zaczyna szybciej oddychać i ma ochotę mi przywalić.
-Ohh wkurzyłeś się na mnie?
Wymamrotałem nie mogąc przestać się śmiać,tak kochałem prowokować ludzi.

Haruka Nanase:
Jego widok coraz bardziej mnie wkurzał. Nie miałem już ochoty patrzeć na tego brzydką twarz.
-A sobie bądź brutalny, mnie i tak nie robi to żadnej różnicy, bo w końcu miły też nie jesteś.- mruknąłem. No taa... Ciekawe jak ja teraz mam chodzić do szkoły jak ten idiota mnie tu trzyma. Westchnąłem głęboko. Po kolejnych jego słowach, moje serce na chwilę zamarło, lecz kiedy się otrząsnąłem mój oddech bardzo przyśpieszył, a ja miałem ochotę mu przywalić. Hamowałem się, w końcu jakbym go uderzył, pewnie by mi oddał. Nie wiedziałem co mam zrobić. Jednak serce i rozsądek podpowiadał mi że mu się należy. Nie wytrzymałem... Z całej siły uderzyłem go z pięści w polik.
-Zapamiętaj, to że moi rodzice nie żyją, to nie oznacza że masz prawo tak do mnie mówić... Psycholu... Nienawidze cie!!! Baka!!!- wykrzyczałem. Byłem tak wkurzony, że miałem go zamiar bić go cały czas. W końcu jednak się uspokoiłem.

Izaya Orihara:
Nie spodziewałem się takiego przebiegu akcji.Gdy ten gnojek uderzył mnie w polik czułem jak obolałe miejsce mi pulsuje oraz natychmiastowo puchnie.
-Stwierdzam iż jednak nie masz mózgu mała pchło.
Syknąłem ocierając jedną dłonią polik a drugą zamachnąłem i uderzyłem chłopaka.Nie tylko w polik ale i w nos,choć  tego nie zamierzałem.
-Jeszcze chcesz podnieść na mnie któraś z tych cieniutkich łapek?
Spojrzałem na chłopaka,który trzymał się za nos,chyba mu nawet krew poleciała~~pomyślałem widząc jak jakieś cienkie czerwone kropelki wypływają z jego dłoni.
-Teraz jesteśmy kwita,a jeśli znów ci coś przyjdzie do głowy to POMYŚL
Rzuciłem i wkurzony zaistniała sytuacją a szczególnie tym,że mi przywalił poszedłem do łazienki przyjrzeć się z bliska mojemu napuchniętemu i czerwonemu policzkowi.

Haruka Nanase:
Kiedy spuchnął mu polik uśmiechnąłem się pod nosem, jednak gdy mi oddał już było gorzej. Z nosa zaczęła mi lecieć krew. Cały czas leciała, nie chciała przestać się sączyć. Zacisnąłem mocniej nozdrza, co spowodowało że krew zaczęła płynąć do gardła a ja zacząłem się dławić. Puściłem nos i pozwoliłem cieczy spływać na podłogę.
-Widzisz co żeś narobił? Pomógłbyś mi teraz... Czy ty potrafisz tylko krzywdzić ludzi?-spytałem. Co dalej ze mną będzie? Co mam zrobić by uwolnić się z tego piekła? Czemu mnie porwał ten psychol? Skoro wie gdzie chodze do szkoły, to po co mnie porywał? Przecież mógł mnie i moich przyjaciół zabić jutro. Gdzie ja mam spać? Czy on lubi psuć ludziom życie?

Izaya Orihara:
Przyjrzałem się opuchliźnie w sporym lustrze,które znajdowało się w mojej łazience.
-Będę mieć teraz bulwę na twarzy..
Zacmokałem i pokręciłem głową niezadowolony po czym wyszedłem z łazienki.
-Weź chusteczki,które leża na moim biurku bo uświnisz mi całą podłogę!
Warknąłem na Haruke widząc jak chłopak dalej próbuje jakoś sobie pomóc z krwawiącym nosem.
-Gdybym mógł zdzielił bym ci mocniej ale mój klient zażyczył sobie,żebym zabił was wszystkich jednego dnia o tej samej porze
Zaśmiałem się desperacko opierając jedną dłoń na swoim biodrze.
-Powinieneś się cieszyć,że trafisz do rodziców wraz z przyjaciółmi.Ja bym się cieszył...chociaż nie..za dużo ludzi bym opuścił,których tak kocham!
Śmiejąc się nadal podszedłem do chłopaka i przyciągnąłem go bliżej siebie.
-Pokarz ten nos niezdaro,nawet nie umiesz sobie chusteczki wepchnąć do dziurki by wchłaniała krew tss..

Haruka Nanase:
Wkurzał mnie ten idiota. Mam gdzieś to co do mnie mówi. On nie zasługuje, by ktoś taki jak ja go słuchał. Lecz gdy wspomniał o zabijaniu znowu mnie zdenerwował... Teraz było gorzej... Bo kumulowały się wszystkie moje emocje w jedno. Przywaliłem mu jeszcze raz.
-Przestań gadać o mnie, moich rodzicach i przyjaciołach.- chciałem jeszcze coś powiedzieć lecz serce zaczęło mnie cholernie boleć. Upadłem na kolana. Już nieważne było to że krew cały czas się sączyła, teraz ważniejsze było to że serce odmawiało mi posłuszeństwa.
-Widzisz co żeś narobił. Sam teraz zgine w katuszach bólu- wymamrotałem ledwie zrozumiale, nie wiem kto by zrozumiał ledwie wydukane zdanie. Mój oddech znacznie przyśpieszył.
-Proszę, pomóż mi. To strasznie boli.- wyjąkałem błagając o pomoc. Teraz ciekawe czy mi pomoże, czy może mnie oleje.

Izaya Orihara:
No pięknie teraz mój drugi polik zaczął mnie piec i puchnąć.
-Niby dlaczego mam ci pomóc?Znów mnie uderzyłeś teraz będę wyglądał jak jakaś pyza.
Mruknąłem masując nowoobolały polik.Przez chwilę nie zwracałem na chłopaka uwagi jednak gdy Haruka zaczął się dusić ukucnąłem koło niego,przecież nie mogłem pozwolić by się udusił.Tutaj chodziło o spore pieniądze!
-Hej no już...nie denerwuj się tak,to przez to boli cię serce i nie możesz złapać tchu!
Poklepałam go w plecy wiedząc,że to zawsze pomaga.
-No już ci lepiej?Bo krew z nosa wreszcie nie wycieka.
Uśmiechnąłem się do niego jakoś tak dziwnie nie po swojemu,tak inaczej jak jeszcze nigdy do nikogo się nie uśmiechnąłem.Ten uśmiech nie był sztuczny tylko prawdziwy.
-Przyniosę ci wody.
Mruknąłem sam nie wiedząc czemu mam takie dziwne uczucie.Jakoś tak czułem się sztywno przez ten cały dziwny uśmieszek,który sam wparadował mi na twarz.

Haruka Nanase:
Początkowo mężczyzna nie chciał mi pomóc i tylko się gapił, lecz gdy zacząłem się już dusić, zdecydował się mi pomóc. Pewnie pomógł mi tylko dlatego że ma takie zlecenie.
-Tak, lepiej mi już... Czemu mi pomogłeś? W końcu i tak mam umrzeć, więc czy zginąłbym teraz czy potem, nie robi żadnej różnicy, prawda?- spytałem. Kiedy przyniósł mi wodę, napiłem się. Było mi już dużo lepiej. Jest już późno, normalnie to ja już bym spał.
-Gdzie ja mam spać? Na kanapie nie zasne.- burknąłem. Pewnie odpowie coś w stylu: śmiesz o to pytać znając swe położenie? Ale warto spytać. Nagle mi się przypomniało że ciemnowłosy jeszcze mi nie powiedział swego imienia.
-Powiesz mi w końcu jak masz na imię? Bo porwałeś mnie, więc pozwól mi chociaż poznać twoje imie- rzuciłem spokojnie i usiadłem na kanapie.

sobota, 12 października 2013

Prolog

UWAGA!

Opowiadanie jest Shounen Ai więc jeśli nie lubisz tego gatunku po prostu nie czytaj mojego bloga!
Paring też jest dość specyficzny więc jeśli ci się to nie podoba po prostu nie czytaj,nie komentuj.Dziękuję za uwagę :)
_______________________________________________


Akcja toczy się w Tokyo czyli w sercu Japonii. Haruka Nanase wracając wieczorem od kolegi wpada na jakiegoś mężczyznę, który potem go porywa. Porywaczem okazuje się Izaya Orihara,który ma zlecenie zabić całą jego drużynę.Izaya ma tydzień na wykonanie zlecenia,jednak przez ten czas przywiązuje się do chłopaka.Niestety na Haruke poluje też gang Czerwonych,którego szefem jest niejaka Zakuro Aristow.Jak potoczy się los pokrzywdzonego?Czy Izaya go oszczędzi,czy jednak uczucie,którym darzy chłopaka zwycięży i narodzi się miłość?Czy Czerwoni odbiją Haruke Izayi i go zabija?Tego dowiecie się niebawem.